W tym 2 powyżej 2 mln zł.
To dobry wynik. Ale ważniejsze jest dlaczego do niego doszło. To nie była kwestia przypadku ani „dobrego momentu na rynku”. Każda z tych sprzedaży była procesem:
– najpierw rozmowa ze sprzedającym i często… trudne ustawienie ceny nie na poziomie oczekiwań, tylko realiów rynku,
– analiza danych transakcyjnych z danej okolicy – co faktycznie się sprzedaje i za ile,
– przygotowanie strategii wejścia na rynek,
– szeroka, konsekwentna ekspozycja (10–12 portali, aktywne zarządzanie ofertą),
– selekcja kupujących jeszcze przed prezentacją – bez „turystyki nieruchomościowej”.
Bez przypadkowych pokazów. Bez niesprawdzonych nieruchomości. Bez presji. Były za to rozmowy, wątpliwości, momenty zawahania – po obu stronach.
I właśnie tam najczęściej rozgrywa się transakcja. Nie w ogłoszeniu. Tylko w decyzji człowieka. Dlatego kluczowe w tych sprzedażach nie były zdjęcia czy portale. Tylko zrozumienie psychologii sprzedających i kupujących.
Czasem oznacza to powiedzenie właścicielowi rzeczy, których nie chce usłyszeć.
Czasem – zatrzymanie kupującego, który jeszcze nie jest gotowy. To nie jest szybka sprzedaż. To jest dobrze przeprowadzony proces. I to on daje powtarzalność.
